Pornografia zarobków

Nie, to nie jest artykuł o tym, ile można zarobić w branży pornograficznej, tylko o jawności (lub jej braku) płac.

W Polsce w ogłoszeniach o pracę rzadko możemy spotkać informacje o wysokości zarobków. Nawet, jeśli są podawane, to najczęściej  w ten sposób, żeby i tak nie ujawnić faktycznej kwoty (np. od 2800 zł brutto, 3000 do 8000 zł brutto w zależności od zaangażowania). Podczas rozmowy kwalifikacyjnej często pada pytanie: ile pan/pani chciałby/-aby zarabiać?, natomiast pracodawcy są mniej skłonni do wyjawiania zarobków potencjalnym kandydatom. W Wielkiej Brytanii w większość ogłoszeń podawana jest wysokość wynagrodzenia, niemieccy pracodawcy zatrudniający ponad 200 osób mają obowiązek ujawnienia płacy. W krajach skandynawskich jawność zarobków jest czymś normalnym, na przykład w Norwegii każdy obywatel, który ukończył 16 lat może zalogować się na stronie https://tjenester.skatteetaten.no/ i sprawdzić wysokość przychodów swojego sąsiada. Upublicznianie dochodów tłumaczone jest koniecznością społecznej kontroli nad podatkami oraz walką z szarą strefą. Skandynawskie media swego czasu stworzyły nawet specjalne sformułowanie na tę jawność: pornografia płac.

W naszym kraju raczej niemożliwe jest uzyskanie tego typu informacji na etapie rekrutacji, w trakcie zatrudnienia również nie dowiemy się, ile zarabiają nasi koledzy i koleżanki z pracy. Wysokość wynagrodzenia w polskim prawie traktowana jest jako dane osobowe (art. 4 pkt 1 RODO), dobra osobiste człowieka (art. 23 Kodeksu cywilnego) oraz tajemnica przedsiębiorstwa (art. 11 ustawy z dnia 16.04.1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, Dz. U. 1993, nr 47, poz. 211 z późn. zm.). Sąd Najwyższy  w uchwale z 16.07.1993 r., sygn. akt I PZP 28/93 stwierdził, że wysokość wynagrodzenia jest tajna. Obowiązkiem pracodawcy jest zatem utrzymanie w tajemnicy informacji o płacach, może jedynie zwolnić go z tego obowiązku wyrażenie przez pracownika zgody na ujawnienie tego typu danych osobom trzecim. Sami pracodawcy również nie są skłonni do rozmów o wynagrodzeniach w swojej firmie, powołując się na wspomnianą tajemnicę przedsiębiorstwa, zwłaszcza w kontekście zwalczania nieuczciwej konkurencji. Nie każdy też zdaje sobie sprawę z tego, że jego bezpośredni przełożony, np. kierownik działu, również nie zawsze będzie miał prawo wiedzieć o tym, ile zarabiają podwładni pracownicy. Jest to związane z tym, że wynagrodzenia jako dane osobowe podlegają ograniczeniu celu oraz tzw. minimalizacji danych (art. 5 RODO). Jeśli przełożony nie ma upoważnienia do przetwarzania danych o płacach, bo nie jest to zasadne, nie będzie miał wglądu w zarobki. Celowość posiadania wiedzy o wynagrodzeniach w firmie mogą mieć jedynie pracownicy kadr, płac czy w niektórych przypadkach, księgowości.

Kodeks pracy w art. 113 mówi o zakazie dyskryminacji. W jaki sposób możemy w takim razie wiedzieć, czy nasz pracodawca nie dyskryminuje nas pod względem płacowym w stosunków do innych osób? Bezpośrednio od pracodawcy nie dowiemy się, ile zarabia nasz kolega na tym samym stanowisku, w przypadku zasadnego podejrzenia, że jesteśmy pokrzywdzeni pod tym względem mamy możliwość złożyć wniosek do sądu pracy lub poinformować o tym PIP. Jak wiadomo, dla celów sądu, PIP, ZUS czy urzędu skarbowego zarobki tajne nie będą. Istnieje również inny sposób na pozyskanie wiedzy o płacach – bezpośrednio od współpracowników, jeśli oczywiście zechcą powiedzieć nam, ile zarabiają. Pracodawca, o ile może zobowiązać pracownika do milczenia na temat zarobków poza firmą, o tyle nie wolno mu zakazać rozmów o płacach z kolegami z pracy (patrz: wyrok SN z 26.05.2011, sygn. akt II PK 304/10, pismo Ministerstwa Pracy i Polityki Socjalnej z 28.08.2009, DPR-II-053-73143/AK/MC/09). Dzielenie się między pracownikami informacjami o swoich pensjach nie może być powodem ukarania pracownika, a tym bardziej przyczyną wypowiedzenia umowy o pracę.

Jak widać, zarówno w świetle przepisów prawa, jak i pod względem mentalności, Polacy nie są ekshibicjonistami, jeśli chodzi o zarobki. Z pewnością chętnie chcielibyśmy mieć wiedzę, ile zarabia nas szef, kolega lub sąsiad, sami już bylibyśmy mniej skłonni do wyjawiania wysokości naszych dochodów.

Leave a Comment